“Widzę przed chłopakami przyszłość” – trener dywizji LoL-a w piratesports, Patryk “Tuksiarz” Ewertowski

Po zakończonym uczestnictwie piratesports w czwartym sezonie Ultraligi, przyszedł czas na rachunek sumienia. Dotychczasowym podsumowaniem rozgrywek zajął się trener głównego składu – Patryk “Tuksiarz” Ewertowski. Choć wynik nie był zbyt zadowalający, dostrzega on mnóstwo plusów w grze swoich podopiecznych. Jak sam mówi, oprócz zawodników, on też zebrał dużo doświadczenia i wiedzy. Niedosyt i zawód, ale też nadzieja i przyszłość. Przeczytajcie jego przemyślenia.

 

Oczekiwania i wynik

– Jak czuje się trener po takim sezonie?

– Pierwsze słowa, które nasuwają się na myśl to niedosyt i zawód. Są to uczucia najbliższe tym dwóm wyrazom. Przegraliśmy dużo meczów, w których mieliśmy wygraną pozycję. Wiele spotkań przez podobną postawę uciekło nam z rąk. To chyba najkrótsze i najprostsze podsumowanie tego sezonu. Myślę, że gdybyśmy na przestrzeni całego sezonu wyłapali jedno zwycięstwo w “close” meczach, reszta mogłaby się potoczyć zupełnie inaczej. Równie dobrze to my moglibyśmy dziś myśleć o play-offach. Niestety, taki jest esport. Wszyscy dawali z siebie jak najwięcej, ale czasem nie wszystko wychodzi po naszej myśli.

– Trudno mówić o wyniku, więc zapytam o oczekiwania. Jakie one były przed startem sezonu?

– Nasze oczekiwania drużynowe z pewnością się nie spełniły. Wszyscy liczyliśmy na play-offy i to był nasz główny cel. Naszym zadaniem pobocznym, ale jednocześnie niezwykle ważnym, było rozwinięcie umiejętności młodych piratów. Chcieliśmy, aby zdobyli oni jak najwięcej doświadczenia podczas tego sezonu oraz wyciągnęli sobie z niego samą cenną naukę. Mimo słabego wyniku nasza gra drużynowa nie wyglądała źle i widać, że zawodnicy zaliczyli duży progres w tym aspekcie. Dalej jestem przekonany co do umiejętności każdego z chłopaków. Jeżeli będą tak samo dobrze pracować i się rozwijać, to sukcesy na pewno przyjdą. Ten drugi cel został w dużym stopniu spełniony.

 

Współpraca z zespołem

– Mimo wszystko, jesteś zadowolony z chłopaków?

– Jestem zadowolony i czuję niedosyt. Niedosyt nie tylko pod względem braku awansu do dalszej fazy zawodów, ale też świadomość, że progres, który mogliby wykonać gracze, mógłby być jeszcze większy.

– Jak Ci się z nimi współpracowało?

– Chwilę zajęło nam przystosowanie się do rytmu pracy profesjonalnej drużyny, gdzie scrimuje się wiele razy w tygodniu. Na początku pojawił się również problem zmęczenia, a podczas długo trwających sparingów, czuć było mniejsze skupienie. To była dla nich pierwsza profesjonalna drużyna, pracująca w zawodowym rytmie. Wyczerpanie organizmu było więc kompletnie zrozumiałe. W późniejszym etapie sezonu zabrakło nam zwycięstwa. Dały się we znaki brak motywacji i wiary we własne możliwości. Ogólna współpraca układała się dobrze i nie mam co niej żadnych zastrzeżeń.

– Jesteś w stanie wyróżnić konkretną osobę z zespołu, która pokazała się z naprawdę dobrej strony?

– W Adrianie widać naprawdę duży potencjał. Ma on dalej swoje mankamenty, które wynikają z różnych złych nawyków w grze, które ciężko jest czasem zniwelować. Jednak walczyliśmy z tym dzielnie. Osobiście widzę też ogromny potencjał w Kralzerze. Mimo kilku uwag wyrażonych w jego stronę przez community, to jako trener uważam, że wnosi on wiele do gry i komunikacji w zespole. Ma do tego szesnaście lat, jest bardzo młodym zawodnikiem, a jeśli dalej będzie się rozwijał i ciężko pracował, to jego sufit jest nadzwyczaj wysoko.

– Widzisz przed wszystkimi chłopakami przyszłość?

– Jak najbardziej. Jestem bardzo zadowolony z działalności całej piątki. Każdy z nich ma potencjał i możliwość do dalszego rozwoju. Teraz wszystko leży w ich rękach, przed nimi przyszłość i myślenie o dalszej karierze. Na naszym horyzoncie jeszcze mecze w relegacjach, zobaczymy co nastanie po nich.

– W trakcie trwania sezonu pokazali oni swoje młodzieńcze charaktery?

– Były momenty, gdzie widać było ich “młodzieńcze charaktery”. Natomiast większość sezonu układała się w tym aspekcie pomyślnie i bez większych wpadek.

– Czujesz, że wśród nich sam dorosłeś jako trener?

– Na pewno praca z nimi dała mi inne spojrzenie na działalność trenera League of Legends. Myślę, że podczas tego sezonu nauczyłem się naprawdę wiele. W szczególności umiejętności współpracy z młodymi graczami i drużyną z małym doświadczeniem. Jestem świadomy, w których momentach mogłem poprowadzić grę nieco inaczej, w których wziąć większą odpowiedzialność na siebie i zdecydować bardziej autorytarnie. Tutaj praca wyglądała zupełnie inaczej w porównaniu do poprzedniego sezonu. Chłopaki różnili się od siebie doświadczeniem i stylem gry, ja musiałem pełnić nieco inną funkcję.

 

Morale i trudne mecze

– Nadzieja na awans do play-offów Ultraligii słabła z biegiem czasu i przy kolejnych przegranych meczach. Po porażce z H34T, przypieczętowującej brak przejścia do kolejnej fazy, morale zespołu poszły mocno w dół?

– Swoistego “kopniaka” dostaliśmy po drugim meczu z Gentleman’s Gaming. To był moment, po którym wiara w awans do fazy play-off mocno podupadła. Bolała nas również przegrana na 7more7 PompaTeam, w której wzięliśmy dwa Barony, mieliśmy nawet Eldera, podchodziliśmy pod Tier 3, ale w pewnej chwili przegraliśmy w kiepski sposób teamfight. Ten moment zachwiał naszą postawą w całym meczu. W pierwszym spotkaniu na GG również popełniliśmy kilka błędów, które zaprzepaściły zwycięstwo. Mieliśmy prawie wygrany early game, później daliśmy przeciwnikom wygrać starcie, solidarnie ginąć “za zero”. To jest topka trzech najtrudniejszych do przełknięcia porażek.

– Ujawnił się wtedy brak doświadczenia u chłopaków?

– Nasi zawodnicy grali wcześniej w półamatorskich drużynach w niższych ligach, więc poczuli trochę turniejowej rywalizacji. Brak doświadczenia był widoczny na przestrzeni całego sezonu, przejawiał się on słowami: “chyba”, “może”. Podczas pierwszych meczach trzęsły się niektórym chłopakom ręce, czuć było wśród nich niepewność. Wiedzą już, że muszą spędzić jeszcze trochę czasu na profesjonalnej scenie, aby być śmiałym w decyzjach, które podejmują. Wiadomo, że najbardziej optymalnym składem byłaby swego rodzaju mieszanka doświadczenia. My postawiliśmy na budżetową opcję, w której było pięciu rookie. Mogliśmy tym zestawieniem zaskoczyć i było naprawdę blisko, żeby tak się stało.

– Jakie były morale przez całe rozgrywki? Od początku wielu z kibiców i grono ekspertów skazywało Was na porażkę. Czuliście to? Jak sobie z tym radziliście?

– Myślę, że nasze morale były naprawdę niezłe, a z ocenami społeczności radziliśmy sobie dobrze. Już przed pierwszym meczem gracze byli przygotowani na zdanie, jakie community ma co do nich. Poświęciłem temu trochę uwagi, chciałem mieć pewność, że nie będzie żadnych nieporozumień. Oczywiście wszystko zależy od charakteru i podejścia graczy, ponieważ poszczególne osoby mogły czuć się bardziej dotknięte niektórymi opiniami.

– Komunikacja, jaką prowadzą piraci jest dość specyficzna. Musieliście radzić sobie z tym podwójnie.

– To prawda (śmiech). Choć z drugiej strony wiedzieliśmy jaką komunikacje prowadzi organizacja, więc byliśmy na wszystko gotowi. Jeśli już zaczęliśmy temat naszych social mediów – chciałbym z tego miejsca bardzo podziękować chłopakom, którzy zajmowali się prowadzeniem naszych fanpage’ów przez cały sezon. Włożyli w to dużo pracy, śledzili nasze poczynania, pytali o wyniki. Widać było, że mocno się zaangażowali, więc serdecznie dziękujemy każdemu z osobna.

 

Bootcamp i pozytywy sezonu

– Nie brakowało Wam bootcampu? Myślisz, że gdybyście spotkali się na żywo, gra wyglądałaby nieco inaczej?

– Potwornie brakowało bootcampu. Gdyby nasze spotkanie na żywo odbyło się tak, jak wcześniej planowano, sądzę, że gra wyglądałaby zupełnie inaczej. Myślę, że dzięki temu bylibyśmy teraz w fazie play-off. Praca na żywo jest zupełnie inna od pracy online. Zawsze można na spokojnie usiąść, wytłumaczyć coś zawodnikowi, pokazać mu przykłady, widać wtedy zaangażowanie wśród graczy. Ma się pewność, że gracz słucha i uważa na to, co mówimy.

– Mówiliśmy już o słabszych meczach w wykonaniu chłopaków, to teraz coś na osłodę. Który z meczów był najlepszy w wykonaniu młodych piratów? Pierwsza wygrana z Pride czy wbrew pozorom inne starcie?

– Nie miałem jeszcze okazji obejrzeć drugiej wygranej z Pride (wywiad przeprowadzany był w środę 22 lipca). Kiedy toczy się mecz, nie oglądam go w telewizji, tylko słucham naszych graczy. Transmisja jest zawsze opóźniona, więc pozostaje mi wnioskować po ich rozmowach czy wygrywamy, czy przegrywamy. Co do drugiego meczu, trudno mi się odnieść. Jednak w miarę pamiętam pierwsze zwycięskie starcie. Myślę, że w obu meczach przeciwnicy byli mało aktywni. My po prostu braliśmy wszystko, co było na mapie. Mieliśmy swoje plany, które konsekwentnie realizowaliśmy. W sumie obie te gry podobały mi się tak samo, być może zmienię zdanie jeśli obejrzę jeszcze raz nasze drugie zwycięstwo.

– Jak wyglądała sytuacja przed drugim meczem na Pride? To na nich mieliście przez długi czas jedynego wina, a dzięki niemu nie skończyliśmy na ostatnim miejscu.

– Graliśmy bez większej presji, ale na pewno z zaangażowaniem i apetytem na zwycięstwo. Była chęć, żeby bilans meczowy z Pride był 2:0 na naszą korzyść i żeby to oni zajęli ostatnie miejsce w lidze. Myślę, że to nastawienie zaprocentowało w grze.

 

Plany na przyszłość

– Gdybyśmy zaczęli sezon od początku, zrobiłbyś coś inaczej?

– Na pewno dążyłbym do tego, żeby być większym wizjonerem w zespole. Na pewno chciałbym podawać chłopakom więcej gotowych pomysłów i planów, które wcześniej sobie wewnętrznie przemyślałem. Dobrze byłoby częściej szukać wspólnych, drużynowych rozwiązań. To są podstawowe rzeczy, ale nawiązujące do całości współpracy. Kiedy już “złapaliśmy” jeden system, ciężko było z niego zrezygnować. Na pewno te pomysły, mogły się lepiej sprawdzić przy naszej mało doświadczonej ekipie.

– Co teraz z zespołem? Jakie macie plany po relegacjach?

– Na ten moment ciężko mówić o naszych planach na przyszłość. Off-season po relegacjach będzie bardzo długi, potrwa aż do stycznia. Przede mną rozmową z zarządem piratesports, przy której dowiem się co myślą, jak zapatrują się na przyszłość moją i League of Legends w organizacji. Dużo zależy od najbliższych wyników, a nadchodzące mecze są zbyt ważne, żeby gdybać teraz nad naszym losem.

– Szybki strzał. Kto sięgnie po zwycięstwo Ultralidze i kto wraz z nim zapewni sobie awans do EU Masters?

– Ultraligę wygra AGO, natomiast na drugim miejscu postawiłbym K1ck. Nasza trójka w EU Masters to AGO, K1ck i Pompa. Chyba nie widzę innego rozwiązania. Myślę, że mimo mojej całej sympatii do H34T, będą oni mieli problemy z wygraniem BO5, na którąś z tych ekip i nie widzę dla nich większych szans na triumf w play-offach.