Łukasz Wawrzycki – zwycięzca Bitwy o Wiedźmi Las

Niewielu jest graczy, którzy z uśmiechem podchodziliby do każdej turniejowej gry. Jednym z nich jest Łukasz “Songo” Wawrzycki, prywatnie zawodowy żołnierz, a w chwili wolnej gracz-karciarz. W Hearthstone’a grał od początku, choć z pewnością nie była to miłość łatwa. Zdobywał doświadczenie, aby finalnie stać się jednym z najlepszych graczy w regionie. Zwycięzca Bitwy o Wiedźmi Las, zdobywca topowych lokat na turniejach lokalnych. Kim jest Songo i co lubi w Hearthstone?

Kiedy zacząłeś grać w Hearthstone? Jak wyglądały Twoje początki?
Łukasz: Grałem w Hearthstone od samego początku. Pograłem jednak kilka tygodni i potem miałem półroczną przerwę. Potem wróciłem i gram już do dzisiaj. Przed Hearthstone zdobywałem doświadczenie w Duel of Champions oraz Magic the Gathering. Uwielbiam gry karciane, więc zainteresowałem się Hearthstone.

Co Ci się najbardziej podoba w Hearthstone?
Łukasz: Najbardziej w Hearthstone podoba mi się dostępna różnorodność kart. Projektanci gry cały czas zaskakują, co w połączeniu z dostępnymi kartami z wcześniejszych rozszerzeń pozwala na odkrywanie spektakularnych kombinacji. Szeroki wachlarz możliwości powoduje, że tę grę można odkrywać cały czas na nowo. To jest świetne!

Udało Ci się wygrać kilka turniejów. Zawsze z uśmiechem podchodzisz do kolejnych wyzwań. Czym różni się gra turniejowa od rankingowej w domu?
Łukasz: Turnieje na żywo to dla mnie najlepszy sposób na sprawdzenie się. Lubię poznawać nowych ludzi i dlatego taka forma rywalizacji nigdy mi się nie znudzi. Kto raz spróbuje to będzie już czekał do następnych spotkań! Jest to największa zaleta grania na turniejach na żywo względem zwyczajnych gier rankingowych w domu.

Jak się przygotowujesz do turniejów? Co robisz by być na bieżąco z taliami oraz pomysłami na grę?
Łukasz: Przygotowując się do turnieju – sprawdzam metę i wybieram około 10 talii. Następnie gram nimi, zmieniam, sprawdzam i dostosowuję do swoich preferencji. Czasami jest tak, że zmiana jednej karty potrafi zadecydować o wygraniu turnieju. W końcu po przetestowaniu wszystkiego wybieram odpowiednią ilość talii na turniej i próbuję rozegrać jak najwięcej gier, aby ograć się ze swoimi wyborami – sprawdzić wszystkie mocne i słabe strony moich wyborów. Także pod kątem tego co ewentualnie banować podczas rozgrywek z moimi przeciwnikami. Nie ukrywam jednak, że najbardziej lubię talie kontrolne.

Jak oceniasz aktualną metę? Co Ci się podoba po wyjściu dodatku Projekt Hukatomba?
Łukasz: Na razie ciężko mówić o aktualnej mecie, bo wszystko się stabilizuje. Nowe rozszerzenie dopiero niedawno miało swoją premierę i jeszcze przez wiele tygodni ludzie będą testować nowe rozwiązania, aby wyklarować pewną metę. Dodatek jak każdy – dodaje świeżości i powoduje, że jest bardzo wiele ciekawych talii, które z chęcią przetestuję.

Jak sądzisz, czego dzisiaj najbardziej potrzeba grze Hearthstone?
Łukasz: Moim zdaniem w Hearthstone brakuje ciekawego, alternatywnego trybu gry – coś innego, coś lepszego niż karczemna bójka. Do tego chciałbym, aby więcej rozwiązać turniejowych było bezpośrednio zaimplementowanych w silnik gry, np. turnieje błyskawiczne lub nowe formy wyzwań. Projektanci gry muszą także pomyśleć o graczu FTP, bo gra ze względu na dużą ilość kart potrzebnych do grania na najwyższym poziomie jest nieprzyjazna początkującym graczom. Karta Świstomiga trochę to zmienia, ale mam wrażenie, że to ciągle badanie terenu pod kolejne, gruntowne zmiany.

Jak uważasz, czy któraś z innych gier karcianych na rynku może w przyszłości zagrozić pozycji Hearthstone?
Łukasz: Moim zdaniem Hearthstone nie ma się czego obawiać. Sprawdzałem inne gry takie jak Gwint czy Duelyst, ale żadna mnie tak nie zainteresowała jak karcianka Blizzarda. Dlatego sądzę, że pracownicy firmy mogą spać spokojnie, choć cały czas muszą rozwijać swoją grę.

Co Twoim zdaniem jest największym minusem Hearthstone? Co sprawia, że ludzie odchodzą od tej gry?
Łukasz: Odchodzą? Nie wydaje mi się. Co najwyżej Hearthstone nie zdobywa nowych graczy. Wynika to z trudności związanych z początkowym zdobywaniem kart. Trzeba się naprawdę napracować, aby zdobyć odpowiednie karty – a co za tym idzie talie, które są w mecie. Wydaje mi się, że właśnie to jest największy minus całej gry.

Kominki – o nich też rozmawialiśmy. Jak uważasz, co jest najważniejsze przy organizacji dobrego turnieju Hearthstone? Na co jako gracz zwracasz największą uwagę?
Łukasz: Co prawda nagrody są ważne, ale najważniejsi są jednak uczestnicy. Wszyscy ludzie, którzy tworzą niesamowitą atmosferę na wszystkich wydarzeniach, które organizujecie. Przychodząc na takie eventy chcę się po prostu dobrze bawić, miło spędzić czas. To jest najważniejsze. Jeżeli chodzi o same wymagania stricte techniczne to… sprzęt. Nie każdy ma dostatecznie dobry telefon czy tablet, aby mobilnie pograć z innymi.

Hearthstone bazuje na uniwersum Warcrafta. Powiedz, czy miałeś już okazję zagrać w najnowsze rozszerzenie do World of Warcaft? Jeżeli nie to czy planujesz zakup?
Łukasz: Wstyd się przyznać, ale nie grałem jeszcze w World of Warcraft. Bardzo lubię uniwersum Blizzarda – mam wiele przegranych godzin w Diablo czy różne RTSy, ale w WoWa jeszcze nie grałem. Może pora to zmienić?

Czego Twoim zdaniem brakuje na lokalnej scenie Hearthstone? Więcej spotkań dla amatorów, bądź różnego rodzaju akademii tematycznych, cotygodniowej ligi czy wielkiego turnieju?
Łukasz: Wielki turniej – im większy tm lepszy. Zresztą przygotowanie cyklicznej ligi to też dobry pomysł. Generalnie nie jest ważne co się będzie działo – ważne, aby się działo. Mam nadzieję, że Polbit Esport League poważnie przemyśli ten temat i już niedługo będziemy mogli rywalizować w czymś wyjątkowym.