Podsumowanie Finału Pierwszego Sezonu

Koniec pierwszej połowy roku był niezwykle emocjonujący dla wszystkich fanów sportu elektronicznego w Szczecinie. 24-25 czerwca rozegrane zostały finały Polbit Esport League. W międzynarodowym turnieju wzięło udział 8 druzyn: Jankar E-Sport, FeelMystery, Team Replay, StressLess Foxes, PACT Black, E-Blue Angels, E2 Esports (Norwegia) oraz Gripen Esports (Szwecja). Zawodnicy walczyli o pulę nagród w wysokości 2000 euro. Po ekscytującym weekendzie udało się wyłonić najlepszego z najlepszych. Jak jednak poradziły sobie zespoły z Ekstraligi w konfrontacji z zaproszonymi formacjami? Co chwalili sobie goście? Jak w całych zmaganiach poradziła sobie jedyna w turnieju żeńska drużyna?

Dobry sprzęt to podstawa sukcesu

Całość wydarzenia rozpoczęła się już w piątek, gdy przyjezdne zespoły zaczęły zjawiać się w Szczecinie. 3 zaproszone ekipy (poza PACT Black, bo dojechali trochę później) mogły wziąć udział w sesji zdjęciowej, wieczornym treningu oraz symbolicznej kolacji w pobliskiej pizzerii. Był to moment nie tyle na szpiegowanie swoich rywali, co na przełamanie szwedzko-norwesko-polskich barier językowych. W biesiadnej atmosferze rodziły się nowe znajomości.

Wszystkie zespoły z zadowoleniem oceniały także możliwości maszyn przygotowanych przez specjalistów z firmy Polbit. Komputery działały bez zarzutu, a jakikolwiek problem techniczny związany z konfiguracją sprzętu był błyskawicznie rozwiązywany przez obsługę techniczną.

“Jedno z najlepszych wydarzeń na jakich byłam. Zero opóźnień, bardzo dobry sprzęt, z którym nie było żadnych problemów. Wszystko dopięte na ostatni guzik. Niczego nam nie brakowało. Czułyśmy się wyróżnione, że zostałyśmy zaproszone jako jedyny żeński team.” – skomentowała krótko Paulina “Paulele” Skorzewska. Nie ona jedna była zadowolona z dbałości o każdy detal. Podobnie inni zawodnicy doceniali trud w przygotowanie specjalnych stref dla graczy, zapewnienie wyżywienia czy dodatkowych atrakcji dla zawodników. Najważniejsze jednak było to, że każdy z graczy mógł rywalizować na bardzo mocnych komputerach z 144Hz-owym monitorem w zestawie. “Dobre monitory to ciągle – niestety – nie jest standard na polskich turniejach LANowych.” – podsumowała Patrycja “Inn” Tęcza, menadżer zespołu E-Blue Angels.

Zwariowany format turnieju to strzał w dziesiątkę

Rozgrywki przeprowadzone były w nietypowym formacie mini-grup z międzygrupowym deciderem do dwóch wygranych. W skrócie każdy z zespołów musiał rozegrać po 2 spotkania w grupie. Zwycięzca obu starć automatycznie awansował do półfinału, gdy drużyna z 2 porażkami była eliminowana z dalszego starcia. Zespoły pośrednie w ćwierćfinałach walczyły o awans do dalszej fazy.

Dwie grupy podzielone zostały na podstawie przewidywanej siły zespołów oraz miejsca na koniec sezonu w zmaganiach Ekstraligi. Spowodowało to, że w pierwszej kolejności mogliśmy być świadkami następujących starć:

Grupa A
Team Replay – E2 Esports
StressLess Foxes – E-Blue Angels

Grupa B
FeelMystery – Gripen Esports
Jankar E-Sport – PACT Black

Emocji dostarczyły szczególnie transmitowane mecze między StressLess Foxes przeciwko E-Blue Angels oraz Jankar E-Sport kontra PACT Black. W pierwszym pojedynku mistrzynie polski kobiet podejmowały utalentowany zespół z lokalnej Ekstraligi. Drużyna prowadzona przez Damiana “MdN” Kisielewskiego podeszła do meczu poważnie i od samego początku narzuciła swój styl gry. Dziewczyny próbowały iść runda na rundę z rywalami, ale ostatecznie nie wytrzymały ich zabójczego tempa. Co najważniejsze, po meczu StressLess Foxes poświęciło chwilę na przeanalizowanie z rywalkami ich błędów taktycznych. Było to podsumowanie prawdziwej postawy fair play oraz kwintesencja tego jak należy rywalizować na prestiżowych turniejach. W drugim starciu pierwszej kolejki, Jankar E-sport poległo z PACT Black. Początek bardzo mocno zaczęli zawodnicy z Ekstraligi, ale okazało się, że brak im potrzebnych umiejętności do pokonania tak solidnej przeszkody. Dobry rezultat uznali jednak za dobry prognostyk i nie poddawali się przed kolejnymi, wymagającymi pojedynkami.

“Finał rozgrywek Polbit Esport League to był najlepszy turniej offline na jakim miałem okazję być. Świetna organizacja pozwalała zawodnikom zregenerować się między meczami, które – co ważne – rozgrywane były bez najmniejszych opóźnień. “- podsumował Wojciech “NerQ” Jastrzębski, kapitan drużyny Jankar E-sport.

W następnym starciu mogliśmy zobaczyć pojedynek zwycięzców oraz starcie między przegranymi w każdej grupie. “Taki format rozgrywek powoduje, że każdy mecz jest meczem o stawkę” – z uznaniem spuentował Robert “seerees” Bilski, komentator rozgrywek.

Grupa A
Team Replay – StressLess Foxes
E2 Esports – E-Blue Angels

Grupa B
FeelMystery – PACT Black
Gripen Esports – Jankar E-sport

Aniołki zaskoczyły w swoim pojedynku i zmiażdżyły Norwegów w jednostronnym show. Pokazały, że niezależnie od płci można komfortowo strzelać heady. Szczególnie wyróżniała się solidna gra liderki zespołu, Agnieszki “pasia” Olejnik. Z kolei w meczu na szczycie mogliśmy zobaczyć preludium zbliżających się pojedynków między zespołami z Ekstraligi. Zespół Łukasza “leon” Szybowicza nie dał rady i poległ ze StressLess Foxes. W starciu jednak blisko było sensacji po ekscytującej gonitwie za wynikiem. Z kolei grupa B to dalsza dominacja PACT Black. Druzyna Piotra “p1jo” Bloka nie radziła sobe dobrze w pierwszej części spotkania. Dobra skuteczność Mateusza “Insajd” Mikulskiego czy Adriana “ZEEV” Madajewskkiego stanowiły szansę dla FeelMystery. Ostatecznie zawodnicy nie wytrzymali presji i polegli. W drugim spotkaniu szwedzka ofensywa Gripen Esports postawiła twarde warunki, ale niesieni dopingiem publiczności zawodnicy Jankar E-sport, nie mieli żadnej litości dla swoich rywali.

“Wszystko zostało zrealizowane w taki sposób jakby to był jeden z największych turniejów na ŚWIECIE. Byliśmy traktowani jak gwiazdy i za to w szczególności chciałbym podziękować organizatorom.” – podsumował swoje uczestnictwo na Polbit Esport League, kapitał E2 Esports, Sander “Wiik” Hjermstad.

Ostatnimi pojedynkami w sobotę były mecze ćwierćfinałowe. Po rozstrzygnięciach w grupie było jasne, że szczególnie walka między Team Replay, a Jankar E-sport przyniesie całą masę emocji. Trudno było wskazać w tym starciu faworyta. Team Replay miał przewagę indywidualną, ale Jankar E-sport zdecydowanie lepiej radziło sobie drużynowo i taktycznie. Mimo wszystko nikt nie spodziewał się, że po dwóch jednostronnych mapach będziemy świadkami… najlepszej mapy turnieju. Pojedynek na Overpass przejdzie do historii jako najprawdopodobniej najlepsza gra w pierwszym sezonie Polbit Esport League. TAM BYŁO WSZYSTKO! Po emocjonującym comebacku, wyjątkowym clutchu, na widowiskowej podsadzce kończąc. Ostatecznie drużyna Team Replay wygrała, wprowadzając fanów Jankar E-sport w rozgoryczenie. Porażka była bardzo emocjonalna i nie brakowało łez.

W drugim ćwierćfinale FeelMystery pewnie rozprawiło się z żeńską formacją E-Blue Angels. Gra drużyny Mateusza “Sielu” Sielickiego imponowała skutecznością. Pewne wejścia na strefy detonacji połączone ze wzajemnym wsparciem i asekuracją mogły się podobać.

Team Replay 2 – 1 Jankar E-sport
FeelMystery 2 – 0 E-Blue Angels

W półfinale brakowało fajerwerków. Mecze były dobre, ale bez potrzebnego wykończenia. Zarówno zawodnicy PACT Black, jak i FeelMystery górowali nad swoimi przeciwnikami w niemal każdym aspekcie gry. Akcje rozgrywane na pełnym tempie połączone z precyzją potrafiły precyzyjnie przetrzebić szeregi rywali.

FeelMystery 2 – 0 StressLess Foxes
PACT Black 2 – 0 Team Replay

Ekscytująco zapowiadały się finałowe mecze Polbit Esport League. FeelMystery dało się poznać jako drużyna, która jako jedyna jest w stanie zagrozić hegemonii PACT Black. Mateusz “Sielu” Sielicki oraz Mateusz “Insajd” Mikulski to wybuchowy duet, który jest w stanie przedrzeć się przez każdą defensywę. Zwłaszcza, gdy za plecami mają wsparcie utalentowanego snajpera Mateusza “MAAAAT” Kielara. Jednak rzeczywistość okazała się być nieudanym żartem. Zespół został całkowicie rozpracowany przez rywali, a PACT Black grało tylko do jednej bramki. Krystian “FAALE” Kubas czy Krystian “mausi” Szczepaniak nie zatrzymywali się ani na krok, eliminując przeciwników raz za razem. Wystarczy wspomnieć, że mecz finałowy był… najbardziej jednostronnym pojedynkiem całych rozgrywek, wliczając w to nawet dwa miesiące zmagań w Ekstralidze. Był to prawdziwy test dojrzałości dla FeelMystery oraz powrót do wielkiej formy zawodników PACT Black.

W meczu o trzecie miejsce było zdecydowanie więcej emocji. Jednak dobrze przygotowana drużyna StressLess Foxes potwierdziła klasę z fazy grupowej i po raz kolejny pokazała Team Replay nad czym muszą popracować. Dynamiczne skróty od Łukasza “leon” Szybowicza to było zbyt mało, aby móc zrobić różnicę w całym spotkaniu. Lisy były świetnie przygotowane na grę kapitana zespoły rywali, tak samo jak na sposób ustawiania się w grze obronnej Rafaela “rafi1k” Pilarczyka czy Filipa “neqO” Drozdowskiego. Na wielkie uznanie zasługuje przede wszystkim świetna gra Domika “Czudi” Rębacza oraz Macieja “Fozen” Koziora, którzy w bezkompromisowy sposób rozprawiali się z przeciwnikami w decydujących clutchach.

FeelMystery 0 – 2 PACT Black
StressLess Foxes 2 – 0 Team Replay

“Wiedzieliśmy, że na Cache grają agresywnego mida. Byliśmy przygotowani na ich ofensywne zagrania oraz spontaniczną grę w ataku. Jak udało nam się wykluczyć ich najważniejszy atut to dalej wystarczyło skupić się na kontroli sytuacji na mapie oraz doprowadzeniu wyniku do końca.” – zdradził część strategii Damian “MdN” Kisielewski, kapitan zespołu StressLess Foxes.

Podczas podsumowania i ceremonii zamknięcia, wręczono także nagrody indywidualne dla najlepszych zawodników całych zmagań. Bardzo emocjonującym momentem było wręczenie wyróżnienia publiczności dla Jankar E-sport za niebywałe wsparcie ze strony kibiców oraz zaangażowanie każdego fana podczas meczów ulubionego zespołu.

Najlepszy gracz – Piotr “p1jo” Blok
Najlepszy snajper – Krystian “mausi” Szczepaniak
Najlepszy clutcher – Dominik “Czudi” Rębacz
Najlepszy killer – Łukasz “leon” Szybowicz
Nagroda publiczności – Jankar E-sport

1 miejsce (1000 euro) – PACT Black
2 miejsce (500 euro) – FeelMystery
3 miejsce (300 euro) – StressLess Foxes
4 miejsce (200 euro) – Team Replay

Co ciekawe wypłaty nagród zostały dokonane od razu po ceremonii zamknięcia. Niektórzy z zawodników nie kryli zaskoczenia, insynuując, że w nawet najbardziej profesjonalnych rozgrywkach w Polsce na pieniądze trzeba czasami czekać tygodniami lub nawet niekiedy długimi miesiącami.

Nie samymi rozgrywkami człowiek żyje

Podczas zmagań dostępnych było wiele atrakcji dodatkowych dla uczestników. W strefie wolnego grania najzagorzalsi fani mogli rywalizować w pojedynkach indywidualnych. Konfiguracja sprzętu może nie dorównywała potężnym maszynom turniejowym, ale dalej pozwalała na komfortową zabawę z przyjaciółmi. Ponadto wszyscy chętni mogli także grać w FIFA 17 na konsolach oraz zagłębić się w niepoznane otchłanie wirtualnej rzeczywistości na HTC Vive. Zwłaszcza ta ostatnia atrakcja cieszyła się dużą popularnością, bo każdy choć na moment chciał zobaczyć przyszłość komputerowej rozrywki.

“Bez dwóch zdań przygotowanie rozgrywek to była rewelacja. Zarówno jeżeli chodzi o bardzo mocne maszyny dla zawodników, jak również strefę odpoczynku dla graczy. Jednak nawet strefa dla kibiców, dobrze udźwiękowiona, pozwalała przeżyć emocje porównywalne do tych w grze. Wisienką na torcie była możliwość skorzystania z gogli VR czy pogrania z kolegą w FIFA 17.” – powiedział Kamil “phoenix” Penier, jeden z komentatorów rozgrywek.

Między meczami uczestnicy mogli również posłuchać ciekawych wywiadów z graczami, obejrzeć pokaz grupy antyterrorystycznej czy wziąć udział w niezliczonej ilości konkursów z nagrodami. Szczególną atrakcją była możliwość zdobycia limitowanych czapek z autografem Krzysztofa “JANKES” Jankowskiego. Bez względu na wiek uczestników, jak również ich zaangażowanie w rozwój lokalnej sceny sportów elektronicznych, każdy mógł znaleźć coś dla siebie.

Z kolei w strefie gracza panowała zupełnie inna atmosfera. Rozłożeni na wygodnych sofach zawodnicy omawiali taktyki przed kolejnymi pojedynkami, bądź po prostu miło spędzali czas w gronie fanów czy znajomych. Każdy wiedział, że granie to jedno, ale bez odpowiedniego nastawienia nie da się osiągnąć zamierzonego sukcesu. Po południu gracze mogli liczyć także na ciepły posiłek w postaci pizzy z lokalnej restauracji. Trudno było odnaleźć głodnych zawodników, ponieważ każdy otrzymał zadowalającą ilość prowiantu przed dalszą grą. “Wyżywienie dla zawodników to ewenement jeżeli chodzi o regionalne turnieje. Polbit Esport League wyznacza w tej dziedzinie zupełnie nowy standard.” – relacjonował rozentuzjazmowany i najedzony Robert “seerees” Bilski.

Po imprezie czas na afterparty

Po zakończonych zmaganiach zawodnicy mogli liczyć na odrobinę relaksu. W sobotę przyjezdne zespoły zostały zaproszone do szczecińskiej restauracji Bollywood. Tam też w akompaniamencie hinduskiej muzyki oraz kolorowych ozdób, mogli wymienić się spostrzeżeniami co do gry w turnieju oraz nawiązać nowe znajomości. Smaczne jedzenie było doskonałym podsumowaniem całego dnia ciężkich pojedynków. Sajgonki z warzywami, sum afrykański w sosie kokosowym czy ser indyjski ze szpinakiem to tylko niektóre z pozycji, które mogły zadowolić podniebienie najbardziej wymagających koneserów. Panująca atmosfera pozwalała wierzyć, że podczas niedzielnej zabawy każdy będzie mógł odpocząć bez najmniejszych zahamowań.

Afterparty odbyło się w lokalu Dragon Event przy ulicy Śniadeckich. Na graczy czekała niesamowita atrakcja w postaci… turnieju Laser Tag. Jest to forma drużynowej rywalizacji, często nazywana również “laserowym paintballem”. Uczestnicy podzieleni na dwie drużyny, uzbrojeni w karabiny z laserowym celownikiem, muszą trafić w naszpikowanego technologią przeciwnika. Każde trafienie w specjalną strefę jest rejestrowane i wiąże się z utratą punktów życia celu. W prostych słowach, klasycznych pojedynek na śmierć i życie w mglistym labiryncie i z użyciem laserowych karabinów. Również w realu najlepsi okazali się reprezentanci PACT Black. Drugie miejsce w rozgrywkach przypadło zawodnikom E2 Esports, którzy nie kryli swojego zadowolenia z osiągniętego rezultatu.

Podczas niedzielnej imprezy również nie mogło zabraknąć kulinarnych znakomitości. Motywem przewodnim była kuchnia japońska, więc wśród półmisków z jedzeniem mogliśmy znaleźć tajskiego grillowanego kurczaka z orzechowym sosem, talerze z sushi czy tygrysie krewetki. BYŁO PYSZNIE!

Kilka słów od organizatorów

Trudno w kilku słowach opisać ogrom wydarzeń, które miały miejsce podczas ostatniego weekendu czerwca. Z pewnością emocji nie brakowało, a nowe znajomości przetrwają długie lata. Jako organizatorzy mamy nadzieję, że stanęliśmy na wysokości zadania. Zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy, aby to wydarzenie spełniło Wasze oczekiwania. Pozytywne recenzje utwierdzają nas tylko w przekonaniu, że warto dalej iść w tym kierunku. Z pewnością się nie poddamy i w przyszłym roku możecie spodziewać się jeszcze lepszego widowiska. Do zobaczenia!