Dziennik Admirała #2: Krążownik Karlsruhe

Nigdy, naprawdę nigdy nie wiadomo co przyniesie kolejny dzień na morzu. To trochę jak ze sławnym pudełkiem czekoladek – nigdy nie wiesz na co trafisz. Każda przygoda jest inna. Możesz zostać wielkim bohaterem, jak również wielkim przegranym. Tym razem testowałem lekki krążownik typu Karlsruhe. Jak mi poszło?

Na wstępnie nadmienię, że za każdy kolejny dzień logowania się do gry możemy otrzymać rozmaite bonusy. Począwszy od waluty premium, dodatkowe kredyty czy nawet specjalne kontenery. Co więcej, czym efektywniejsi jesteśmy w grze i udaje nam się zdobywać góry doświadczenia bojowego, tym więcej uda nam się odblokować wyjątkowych kontenerów – w których może czaić się dosłownie wszystko. Jest to bardzo dobra zachęta dla wszystkich kapitanów, którzy chcą na bieżąco śledzić postęp swojego dziennego progresu.

Mimo szczerych chęci, ciągle nie udało mi się trafić nic ciekawego w otwieranych masowo kontenerach. Liczę, że jutro mi się poszczęści, bo nagrodą za codzienne logowanie będzie wymarzony superkontener. Według statystyk, będę miał wtedy około 1% szans na odblokowanie specjalnego okrętu premium. Czy się uda?

Kolejny dzień swojej przygody z nieograniczonym światem World of Warships rozpocząłem od testowania lekkiego krążownika Karlsruhe. Jest to czwartopoziomowy okręt, który jest pierwszym krążownikiem niemieckiej linii technologicznej wyposażonym w torpedy. Pozwala to na zastosowanie zdecydowanie większego wachlarza agresywnych strategii – począwszy od ostrzeliwania przeciwników pociskami eksplodującymi (zwiększona szansa na wywołanie pożaru), przebijającymi (zadają większe obrażenia w mocniej opancerzone cele) oraz właśnie torpedy – powolne, ale niezwykle niszczycielskie. Okręt nie odbiega opancerzeniem od innych jednostek tego poziomu, a jego prędkość maksymalna jest zadowalająca. Zasadniczo jego największą wadą jest ograniczony zasięg strzału – zwłaszcza w porównaniu z jednostkami japońskimi.

Historycznie powstały dwa krążowniki lekkie typu Karlsruhe. Charakteryzowały się dużą mobilnością jak na krążowniki, ale posiadały bardzo umiarkowane opancerzenie oraz siłę strzału. Miały 142,2m długości oraz 13,7m szerokości. Wyposażone były w 12 dział kalibru 105mm oraz 2 wyrzutnie torped kalibru 500mm. Pierwszy z nich, “Karlsruhe” został zwodowany 11-tego, a “Rostock” 12-tego listopada 1912 roku. Z powodzeniem radziły sobie w bitwach morskich podczas I Wojny Światowej, ale w wyniku rozmaitych komplikacji zostały zniszczone. Uznaje się je jednak za ważny krok w kierunku rozwoju niemieckiej marynarki.

A jak u Was z otwieraniem kontenerów? Którą opcję wybieracie podczas codziennego otwierania skrzynek – dodatkowe kredyty, sygnały i kamuflaże, sprzęt eksploatacyjny, zasoby czy może liczycie na łut szczęścia? Pochwalcie się w komentarzach Waszymi najlepszymi trafami!

Oczekiwanie na kolejny kontener wymaga nie lada cierpliwości

Rozkład pancerza na krążowniku Karlsruhe. Mogłoby być więcej żółtego!

Zatapianie niszczycieli jest bardzo przyjemne