#AlfabetPiratów – B jak BGG

Druga litera #AlfabetuPiratów jest znacząco powiązana ze swoją poprzedniczką. Kiedy wspominając w poprzednim artykule o projekcie #ARRMY, poznaliśmy jego ogólną formę, teraz możemy szczególnie nawiązać do jego trzonu organizacyjnego. Są nim w dużej części trenerzy, którzy poświęcając ogrom swojego czasu, tworzą coś niezwykłego na polskiej scenie esportu. Bartłomiej “BGG” Gawlas w niedawno przeprowadzonym wywiadzie, opowiedział nam nieco o sobie oraz o #ARRMY. Oto były gracz, a obecnie trener, który ma za sobą interesującą historię.

Kolega Kubik i kariera trenera

Zanim BGG został pełnoprawnym trenerem, odpowiedzialnym za koordynowanie projektu #ARRMY, brał udział w Akademii Pride, kierowanej wówczas przez Kubika. Dzięki świetnym wynikom prezentowanym na serwerach, został wybrany do ostatecznej drużyny wspomnianej Akademii. – Jestem tutaj dzięki Kubikowi, który napisał do mnie z propozycją pracy. Przeprowadziliśmy najpierw wstępne rozmowy i ostatecznie stwierdziłem, że jest to dobry czas, by spróbować swoich sił w trenowaniu. Brałem kiedyś udział w Akademii Pride, który udało mi się wygrać. Dostałem się do Pride Talent Academy, którą prowadził właśnie Kuba. Pamiętam, że zaczynałem projekt z liczbą 1500 godzin na koncie w Counter Strike’u, a po trwającej ponad rocznej walce o skład, udało mi się przejść każdy etap, by na końcu zasilić szeregi jednej z dwóch najlepszych drużyn – wspomina BGG.

Dobrze wspomina karierę gracza, choć uważa, że decyzja o zmianie profesji, była prawidłowa. – Tak, podjąłem dobrą decyzję. W roli zawodnika czułem już małą stagnację. Brakowało mi radości z gry, a jest to jeden z ważniejszych czynników. Byłem wtedy także mało doświadczony, dużo rzeczy działo się nie po mojej myśli, przez co straciłem wszelkie chęci. Wówczas postanowiłem spróbować czegoś nowego – komentuje Bartłomiej.

Praca nad projektem

Do zadań trenera w #ARRMY należy wiele obowiązków. Oprócz dużej liczby indywidualnych analiz poszczególnych zawodników, rozmów pomeczowych, informujących o błędach rekrutów, czasem zdarza im się pomagać poza godzinami pracy. – Wielu uczestników #ARRMY pisze do mnie na fanpage po rozegranym meczu z prośbami o pomoc, by jeszcze bardziej ulepszyć swoją grę. Wielu z nich docenia nasz wkład, ponieważ często po wykonanej analizie bardzo nam dziękują. Wiedzą, ile czasu poświęcamy dla ich rozwoju. Jest to prosty gest, jednak nadzwyczaj miły – zaznacza młody trener.

– Projekt trwa przez trzy dniu w tygodniu i zajmuje około pięciu godzin dziennie, wliczając w to wszystkie rozmowy i każde treningi. Aktualnie kończąc drugi etap, robimy zajęcia cztery razy w tygodniu. Nasi asystenci, którzy pomagają nam w analizie demek, a także przy werdyktach, odciążają nas w znacznym stopniu. Biorąc pod uwagę liczbę uczestników i rodzaj pracy, jaką musimy wykonać, są dla nas niezbędni – podkreśla.

Rozwój indywidualny i kształcenie podopiecznych

Będąc trenerem w projekcie #ARRMY kształci się nie tylko swoich rekrutów, ale również samego siebie. Spotykając na swojej drodze wiele osobowości, poznając każdy charakter, uczymy się również o nas samych. Taką dewizę wyznaje BGG – Wyłonienie najlepszej piątki spośród wszystkich uczestników, będzie dopiero początkiem naszej pracy. Wówczas będziemy głównie skupiać się na tej drużynie i dawać jej jeszcze bardziej szczegółowe wskazówki, by od początku naszego wspólnego działania, popełnić jak najmniej błędów. Prawdę mówiąc, nie uzyskamy od razu gotowego tworu, idealnej grupy zawodników. Wszystko to przyjdzie z czasem. Wraz z trenowaniem i skupieniem się na jednym celu, nadejdą upragnione efekty. 

Wiele wspólnie spędzonych chwil z resztą trenerów, daje wszystkim nowe doświadczenia i umiejętności. Oprócz nich, w projekcie od niedawna uczestniczą asystenci, którzy pragną pomóc głównym szkoleniowcom. Oni również zdobywają potrzebną wiedzę. – Mam wrażenie, że przy Kubiku i Inwoodzie wszyscy czerpiemy od siebie wzajemną energię i dużo wiedzy. Stale staramy się rozwijać projekt, dlatego rozszerzyliśmy nasze szeregi o kilku asystentów, pomagających nam w codziennej pracy. Nie raz zaskakują mnie swoimi pomysłami i proponowanymi rozwiązaniami. Mamy stworzoną już całkiem sporą ekipę, w której każdy uczy się czegoś nowego – zaznacza BGG.

Trudne decyzje, twarde charaktery

– Trudne decyzje podejmuję codziennie, nawet podczas dnia treningowego. Wiele razy muszę się głębiej zastanowić, pomyśleć nad daną sprawą. Na całe szczęście podczas wybierania drużyny miesiąca, odpowiedzialność spoczywa na całym sztabie szkoleniowym, a nie na jednej osobie. W jednej chwili podajemy nasze typy, by później nad nimi dyskutować i argumentować swoje zdania. Ostatecznie dochodzimy do wspólnej decyzji, a co ważne mocno uzasadnionej.

Nierzadkie jest spotykanie charakternych zawodników na serwerach Counter Strike’a. Tacy zdarzają się bardzo często, jednak jak sobie radzą z nimi szkoleniowcy w projekcie #ARRMY? – Zawsze znajdą się trudne charaktery w tak dużej puli osób. Jeżeli zawodnik zbyt bardzo pokazuje swoje niezadowolenie i mówiąc kolokwialnie “przesadza”, wtedy go uspokajamy i dajemy reprymendę. Całym sztabem zbieramy się z zawodnikiem i mówimy mu, co mamy na myśli, wyjaśniamy sytuację i dajemy wskazówki dotyczące poprawienia jego postawy. Zazwyczaj zawodnicy rozumieją nasze intencje i dziękują za pomoc. Nie spotkałem się jeszcze z osobą, której nie dałoby się nic wytłumaczyć – kończy Bartłomiej.