Paralaksa tła

Maliasz ograł wszystkich. Podsumowanie Halloween Hearthstone Party.

Straszne granie. W co warto zagrać w Halloween?
30 października 2017
Podsumowanie Rocket League Polbit Challenge #1
22 listopada 2017

Podsumowanie Halloween Hearthstone Party

Maliasz ograł wszystkich. Podsumowanie Halloween Hearthstone Party

Pierwszy piątek listopada był nie lada gratką dla wszystkich miłośników Hearthstone. Wszyscy amatorzy tej wyjątkowej gry karcianej mogli spotkać się w zaciszu Szczecin Gaming House, aby wspólnie biesiadować przy smacznej strawie i nielimitowanej, karczemnej rywalizacji. Zwycięzca turnieju mógł być tylko jeden, choć każdy za swoje przybycie i rozegranie specjalnej potyczki w Hearthstone był nagradzany odblokowaniem Kapryśnej Nomki. To urocze alterego czarnoksiężnika to cyfrowy dowód na swoje uczestnictwo w dynamicznym rozwoju sceny Hearthstone. Kto jednak był tym numerem jeden?

 

Do rozgrywek w turnieju zgłosiło się ponad 20 osób. Każdy wyposażony w laptopa, tablet lub komórkę, z niecierpliwością oczekiwał na ogłoszenie swojego kolejnego oponenta. Mecze przebiegały szybko i bez najmniejszego zawahania, a wachlarz przygotowanych talii mógł zaskoczyć nawet najbardziej doświadczonego zawodnika. Każda klasa miała swojego przedstawiciela, który jak lew bronił atutów swojego ulubionego herosa. Bez względu czy byli to miłośnicy kontrolnego kapłana czy szarżującego w amoku wojownika, każdą talię cechowała oryginalność.

Wszystkie mecze rozgrywane były w formacie BO5 Conquest z banem w trybie standardowym. Po zaciętej walce udało się wyłonić najlepszą ósemkę. Tak przedstawiały się rozstrzygnięcia ćwierćfinałowe:

 

Songo pomimo porażki nie tracił dobrego humoru i cały czas motywował innych zawodników do jak najlepszych starań. Essex z kolei wykazywał się niezywkłą walecznością również w karczemnych konkurencjach. Jego połączenie precyzji i mocnej głowy sprawdzało się zarówno na wirtualnej arenie, jak i w prawdziwym życiu. Miłosz nie tracił pozytywnego ducha i nie mógł doczekać się następnego starcia. Komu poszło najlepiej?

 

Essex był królem nerwówki listopadowego kominka. Większość jego starć kończyła się wynikiem 3-2, co pokazuje jak wyrównwane były wszystkie jego gry. Biwann próbował, ale jak sam przyznał, na finiszu zabrakło odrobiny szczęścia.

 

W meczu o trzecie miejsce lepszy okazał się Miłosz, który cierpliwością i opanowaniem przechytrzył swojego rywala. Z kolei w wielkim finale cały pojedynek sprowadził się do walki finałowej, która od samego początku szła pod dyktando Maliasza. Essex potrzebował cudu, aby odwrócił losy partii, ale najwidoczniej wyczerpał limit szczęścia i musiał zadowolić się wicemistrzostwem. Pomimo emocjonującej walki, wszyscy zawodnicy pozostawali w dobrych humorach. Wynikało to przede wszystkim z bardzo przyjemnego klimatu całego wydarzenia. Pojedyncze konkursy zachęcały do walki o gadżety. Każdy mógł poznać nowych przyjaciół w Hearthstone oraz wymienić się spostrzeżeniami na temat aktualnej kondycji całej produkcji. "Mamy nadzieję, że to powtórzycie. Było super!" - mówili zachwyceni gracze na pożegnanie.